Sąd od środka przyciągnął mieszkańców. W Stalowej Woli zajrzano za kulisy prawa

Sąd od środka przyciągnął mieszkańców. W Stalowej Woli zajrzano za kulisy prawa

Korytarze, do których zwykle wchodzi się tylko z wezwaniem w ręku, tego wieczoru otworzyły się szerzej niż zwykle. W stalowowolskim sądzie pojawili się uczniowie, rodziny i seniorzy, którzy chcieli zobaczyć, jak wygląda wymiar sprawiedliwości bez formalnego tonu i bez napięcia z sali rozpraw. Pierwsza Noc Otwartych Sądów w mieście zamieniła instytucję kojarzoną z powagą w miejsce rozmowy, pytań i szkolnych lekcji podanych w bardzo żywej formie.

  • Po raz pierwszy sąd w Stalowej Woli pokazał swoje zaplecze
  • Archiwa, rozprawy i mediacja zamiast szkolnej ławki
  • Edukacja, która może rozbroić dystans do sądu

Po raz pierwszy sąd w Stalowej Woli pokazał swoje zaplecze

W wydarzeniu zorganizowanym w ramach ogólnopolskiej inicjatywy Sąd Rejonowy w Stalowej Woli po raz pierwszy otworzył się na mieszkańców tak szeroko. To nie była zwykła wizyta ani sucha prezentacja procedur. Tego dnia można było przejść przez miejsca na co dzień niedostępne dla osób z zewnątrz, zobaczyć budynek od środka i usłyszeć, jak wygląda jego praca poza salą rozpraw.

Danuta Szcześniak, prezes sądu, podkreślała przede wszystkim wymiar edukacyjny przedsięwzięcia.

„Celem tego wydarzenia jest przede wszystkim edukacja społeczeństwa” – mówiła.

Dodała też, że w przygotowanie akcji włożono dużo pracy, a jej realizacja nie byłaby możliwa bez zaangażowania pracowników i partnerów. W takim ujęciu noc otwartych drzwi nie była jedynie okazją do zwiedzania, ale próbą oswojenia instytucji, która dla wielu osób pozostaje odległa i nie do końca czytelna.

Archiwa, rozprawy i mediacja zamiast szkolnej ławki

Program przygotowany na ten wieczór był rozbudowany i zaskakująco różnorodny. Uczestnicy mogli przejść z przewodnikiem przez kolejne piętra budynku i pytać o rzeczy, które zwykle pozostają poza zasięgiem codziennego kontaktu z sądem. Dużym zainteresowaniem cieszyło się spotkanie z archiwistą, podczas którego pokazano, że dawne akta potrafią być ważnym źródłem nie tylko dla prawników, ale też dla osób szukających śladów własnej rodziny.

Najwięcej emocji budziły jednak działania, w których publiczność mogła zobaczyć procedury niemal na żywo. Zorganizowano symulację rozprawy cywilnej i karnej, a także mediację rówieśniczą z udziałem młodzieży licealnej. To właśnie takie elementy najlepiej pokazują, że sąd to nie tylko przepisy i pieczątki, lecz także konkretne spory, odpowiedzialność i próba dojścia do porozumienia bez zbędnego przeciągania konfliktu.

W programie znalazły się również prelekcje. Prof. ucz. dr hab. Grzegorz Wolak mówił o dziedziczeniu testamentowym i ustawowym, funkcjonariusz policji omawiał oszustwa wymierzone w osoby starsze, a komornicy sądowi Norbert Węgrzyn i Magdalena Ferenc wyjaśniali, jak wygląda droga „od wniosku do egzekucji”. Dla wielu obecnych była to rzadka okazja, by w jednym miejscu usłyszeć tyle praktycznych informacji o sprawach, które zwykle wracają dopiero wtedy, gdy pojawia się problem.

Edukacja, która może rozbroić dystans do sądu

Na wydarzeniu pojawiły się także Monika Pachacz-Świderska, zastępca prezydenta Stalowej Woli, oraz Karolina Paleń, wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej. Obie zwracały uwagę na wartość takiej inicjatywy, bo pozwala ona zobaczyć wymiar sprawiedliwości z bliska i zrozumieć, jak wiele pracy kryje się za decyzjami zapadającymi za zamkniętymi drzwiami.

Właśnie w tym tkwiła siła całego spotkania. Zamiast dystansu pojawiło się wyjaśnienie. Zamiast schematu – konkret. A dla mieszkańców Stalowej Woli była to rzadka możliwość, by zobaczyć, że sąd nie zaczyna się i nie kończy na sali rozpraw, lecz działa także dzięki archiwum, mediacji, obsłudze organizacyjnej i ludziom, którzy potrafią o trudnych sprawach mówić prostym językiem.

na podstawie: UM Stalowa Wola.