[PIŁKA NOŻNA] Stal Stalowa Wola – Sandecja Nowy Sącz 0:0 w Betclic 2. lidze – bez goli i z przerwą w Stalowej Woli

3 min czytania
[PIŁKA NOŻNA] Stal Stalowa Wola – Sandecja Nowy Sącz 0:0 w Betclic 2. lidze – bez goli i z przerwą w Stalowej Woli

W 25. kolejce Betclic 2. ligi Stal Stalowa Wola zremisowała z Sandecją Nowy Sącz 0:0. Na Podkarpackim Centrum Piłki Nożnej w Stalowej Woli kibice zobaczyli mecz szarpany, momentami nerwowy i przez długie fragmenty zamknięty na klucz. Do przerwy było 0:0, a po końcowym gwizdku nikt nie mógł mówić o satysfakcji, choć dla gospodarzy ten punkt ma w sobie choć odrobinę ulgi po kolejnej próbie przerwania niekorzystnej serii.

Stal, która przed tą kolejką miała 30 punktów i zajmowała 11. miejsce, znów musiała obejść się smakiem. Zespół ze Stalowej Woli pozostaje bez zwycięstwa od 8 listopada ubiegłego roku, a remis z drużyną z czołówki tabeli tylko podkreślił, jak trudno gospodarzom zamienić ambitną walkę na pełną pulę. Paradoks polega na tym, że jesienią Stal potrafiła wygrać w Nowym Sączu 3:2, tym razem jednak u siebie Sandecji nie udało się przełamać.

Pierwsza połowa pod znakiem spięć i żółtych kartek

Od początku było wiadomo, że nie będzie to spotkanie grane na wysokim luzie. Sandecja przyjechała do Stalowej Woli jako zespół z 4. miejsca w tabeli i 41 punktami, ale gospodarze nie zamierzali oddawać pola. Mecz szybko zrobił się kontaktowy, a kartki zaczęły pojawiać się już w pierwszej połowie. W 12. minucie napomniany został P. Zaucha, a w 28. minucie do notesu sędziego trafił też M. Radecki. Po stronie gości żółtą kartkę zobaczył jeszcze przed przerwą D. Pietraszkiewicz.

Na boisku brakowało fajerwerków, ale nie brakowało walki. Oba zespoły długo szukały sposobu na przełamanie szczelnych ustawień, jednak bez skutku. Bezbramkowy remis do przerwy był więc w pełni zgodny z obrazem gry.

Przerwa w grze i końcówka, która tylko podgrzała nerwy

Po zmianie stron mecz dalej toczył się w podobnym rytmie, choć trenerzy próbowali szukać impulsu z ławki. Już w 46. minucie Sandecja wprowadziła W. Plesnierowicza za K. Slabego. Później pojawiały się kolejne roszady: w Stali H. Tomalski zmienił K. Lelka, a następnie na murawie zameldowali się także L. Hrnciar i D. Wolny. Goście odpowiedzieli wejściami F. Piszczka, M. Zurawskiego, A. Wolczka i K. Talara.

W drugiej połowie doszło też do momentu, który na chwilę zatrzymał futbolowe emocje. Spotkanie zostało przerwane, bo jeden z kibiców Sandecji zasłabł i potrzebował pomocy medycznej. Taki obraz meczu stawia sport na drugim planie, a najważniejsze staje się to, że pomoc została udzielona.

Na murawie końcówka była już wyraźnie nerwowa. Żółte kartki wpadły jeszcze dla K. Slabego, K. Smajdora, A. Brenkusa, K. Spiewaka, L. Furtaka i M. Jaroszewskiego. To dobrze oddaje temperaturę tego spotkania: dużo napięcia, mało miejsca i jeszcze mniej klarownych rozwiązań pod bramką.

Stal Stalowa Wola dopisuje więc jeden punkt, ale w Stalowej Woli pozostaje poczucie, że to wciąż za mało, by odetchnąć pełną piersią. W tabeli niewiele się zmienia, a przed gospodarzami kolejne wymagające mecze z ŁKS-em Łódź II, Wartą Poznań i Chojniczanką Chojnice. Sandecja z kolei już niebawem zmierzy się z Resovią Rzeszów.

Stal Stalowa WolaStatystykaSandecja Nowy Sącz
0Gole0

Autor: redakcja sportowa stalowanews.pl