W Stalowej Woli wielkanocny stół przypomniał, że samotność można przełamać

W Stalowej Woli wielkanocny stół przypomniał, że samotność można przełamać

Przy jednym stole w Stalowej Woli spotkali się ludzie, którzy na co dzień często mijają się w ciszy. Wielkanocne śniadanie dla osób samotnych i potrzebujących miało w sobie coś więcej niż świąteczny rytuał – było chwilą zatrzymania, rozmowy i zwykłej obecności. W takim miejscu nawet najprostsze potrawy schodzą na drugi plan, bo ważniejsze staje się to, że ktoś podaje rękę i siada obok.

  • Wspólny stół, przy którym święta zyskały prosty sens
  • Modlitwa i święcenie pokarmów domknęły spotkanie

Wspólny stół, przy którym święta zyskały prosty sens

Tego dnia obok zaproszonych gości zasiedli przedstawiciele miasta i instytucji, które na co dzień zajmują się pomocą mieszkańcom w trudniejszej sytuacji życiowej. W spotkaniu uczestniczyła Monika Pchacza-Świderska, zastępca prezydenta Stalowej Woli, Piotr Pierścionek, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, Aleksander Kapuściński, przewodniczący Komisji Rodziny, Pomocy Społecznej i Zdrowia Rady Miejskiej w Stalowej Woli, a także Zenon Gielarek, kierownik schroniska im. św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn.

Przy świątecznym stole najważniejsza była nie oficjalna oprawa, lecz zwykła bliskość. Wydarzenie przygotowano dla osób samotnych i potrzebujących, więc każdy gest miał tu konkretny ciężar – od wspólnego posiłku po sam fakt, że nikt nie musiał spędzać tego czasu w odosobnieniu.

Monika Pchacza-Świderska zwróciła uwagę, że właśnie w takim dniu szczególnie widać, jak ważne jest zauważenie drugiego człowieka.

„Wielkanoc to czas nadziei i odrodzenia, ale także moment, w którym szczególnie powinniśmy dostrzegać drugiego człowieka. To właśnie takie spotkania pokazują, że nikt nie powinien być pozostawiony sam sobie.”

Modlitwa i święcenie pokarmów domknęły spotkanie

Duchowy wymiar śniadania nadał ks. dziekan Wacław Gieniec, który poprowadził modlitwę i poświęcił wielkanocne pokarmy. W świątecznej atmosferze wybrzmiały słowa o nadziei, odrodzeniu i dobru, które często nie potrzebuje wielkich deklaracji, żeby działać.

Na stole pojawiły się tradycyjne potrawy, ale wrażenie robiło przede wszystkim to, co działo się pomiędzy kolejnymi rozmowami i spojrzeniami. Dla części uczestników był to po prostu spokojny moment, oddech od codziennych trudności i przypomnienie, że w święta nadal można usiąść z drugim człowiekiem bez poczucia wyobcowania.

Takie spotkania pokazują też, jak ważna jest stała obecność miejskich instytucji pomocowych – od Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej po schronisko im. św. Brata Alberta. To właśnie tam świąteczna symbolika spotyka się z codziennym wsparciem, które dla wielu osób bywa równie istotne jak samo wielkanocne śniadanie.

na podstawie: Urząd Miasta Stalowej Woli.