Eurydyki znów zatańczyły w Stalowej Woli podczas gali Gałązki Sosny

W Miejskim Domu Kultury w Stalowej Woli ten wieczór miał w sobie coś z koncertu, coś z rodzinnego spotkania i coś z lekcji pamięci. Na scenie spotkali się ludzie, którzy przez lata pracowali na kulturę po cichu, bez fleszy, za to z wyraźnym śladem w mieście. W tle brzmiała Anna German, a gala „Gałązka Sosny” przypomniała, że sztuka bywa tu nie dodatkiem, lecz jednym z najtrwalszych sposobów opowiadania o Stalowej Woli.
- W MDK spotkało się środowisko, które od lat daje miastu własny głos
- Laureaci pokazali trzy różne drogi do kultury
- Finał z Anną German zamknął wieczór w mocnym świetle
W MDK spotkało się środowisko, które od lat daje miastu własny głos
Przez 27 lat „Gałązka Sosny” urosła do rangi wydarzenia, które nie służy wyłącznie rozdaniu statuetek. To raczej coroczny przegląd tego, co w kulturze dzieje się najcenniejszego, kiedy zamiast pośpiechu pojawiają się konsekwencja, talent i cierpliwa praca. W sali MDK zasiedli tego wieczoru poeci, muzycy, animatorzy, społecznicy i mieszkańcy, a atmosfera bardziej przypominała środowiskowe spotkanie ludzi od lat związanych z kulturą niż oficjalną ceremonię.
Nazwę nagrody odczytywano tego dnia również przez pryzmat regionalnego zakorzenienia. Sosna kojarzy się z wytrwałością i spokojnym wzrostem, a właśnie tak – bez rozgłosu, ale z mocnym efektem – rozwija się wiele lokalnych inicjatyw artystycznych. W tym sensie gala stała się nie tylko świętem laureatów, ale też ukłonem wobec tych, którzy tworzą zaplecze dla koncertów, książek, wystaw i wydarzeń, z których później korzystają inni.
Wśród osób dziękujących nagrodzonym byli prezydent Lucjusz Nadbereżny, poseł Rafał Weber, wicedyrektor MDK Kamila Piech oraz radni Rady Miejskiej ze stojącą na czele Agatą Krzek i przewodniczącym kapituły Damianem Brykiem. Zabrzmiały słowa o kulturze jako o sile, która potrafi przeciwstawić się temu, co brzydkie i powierzchowne we współczesnym świecie. Ten wątek wracał potem jeszcze wielokrotnie, już w muzyce i w dziękczynnych przemówieniach.
Laureaci pokazali trzy różne drogi do kultury
Tegoroczne wyróżnienia dobrze pokazały, jak szeroko rozumiana jest tu kultura. Nie zamyka się ona w jednym gatunku ani w jednej scenicznej konwencji. Obejmuje książkę, wydarzenie, działanie animacyjne, lokalną historię i debiut, który dopiero szuka własnego miejsca.
- Literatura – nagrodę otrzymał Wojciech Krzysztof Ogórek, doceniony za twórczość opartą na lokalnej historii i wrażliwości wobec współczesnego człowieka. Wśród nominowanych był Grzegorz Józef Męciński.
- Wydarzenie kulturalne – statuetka trafiła do Mirosława Iskry, wyróżnionego za wieloletnią działalność artystyczną i organizowanie inicjatyw, które przyciągają ludzi wokół kultury. Nominację otrzymał też Adam Magdziak.
- Szczególne osiągnięcia w dziedzinie kultury i sztuki – nagrodzony został Andrzej Tomczyk, twórca Rozwadowskiej Makiety Kolejowej. Kapituła zwróciła uwagę na pasję, dbałość o szczegół i sposób, w jaki historia kolei oraz Rozwadowa została pokazana w nowoczesnej formie. W tej kategorii nominowani byli również Waldemar Pawłowski i Małgorzata Żurecka.
- Debiut artystyczny – wyróżnienie otrzymały Oleksandra Martyshchuk i Magdalena Sajdak. Pierwsza z nich została doceniona za świeże spojrzenie i aktywność twórczą, druga za literacki debiut i autorską trylogię fantasy, która już na starcie zwróciła uwagę czytelników. Nominowany był także Krzysztof Rędzio.
W tych nazwiskach widać coś ważnego: kulturę tworzą tu zarówno osoby od lat obecne w życiu miasta, jak i ci, którzy dopiero zaczynają. Jedni budują pamięć, drudzy dopisują do niej nowe rozdziały. Razem dają pełniejszy obraz miejsca, w którym sztuka nie jest ozdobą na marginesie, tylko trwałym elementem codzienności.
Finał z Anną German zamknął wieczór w mocnym świetle
Najmocniej wybrzmiała jednak część muzyczna. Kiedy ze sceny popłynęły „Tańczące Eurydyki”, „Cztery karty” i „Człowieczy los”, gala nabrała emocjonalnej głębi. Wystąpili Milena Lange, Monika Urlik, Michał Janicki, Anastazja Simińska i Katarzyna Zawada, a towarzyszyła im Warsaw Impressione Orchestra pod batutą Piotra Wijatkowskiego. Obok nich pojawił się stalowowolski chór prowadzony przez Ewę Woynarowską oraz młodzi wykonawcy z miasta, w tym Oliwia Hausner i Kacper Jock.
To właśnie ta część wydarzenia najmocniej połączyła wszystkie wątki wieczoru. Anna German pozostaje artystką delikatną w formie, ale mocną w przekazie, a jej piosenki nadal trafiają w tę samą wrażliwość, która stoi za lokalnymi inicjatywami kultury. W Stalowej Woli ten motyw wybrzmiał szczególnie wyraźnie. Nie chodziło tylko o sentyment. Chodziło o przypomnienie, że sztuka może mówić o tęsknocie za dobrem, o pamięci i o człowieczeństwie bez wielkich deklaracji.
Tegoroczna „Gałązka Sosny” domknęła się więc jak dobrze skomponowany koncert: z nagrodami, wzruszeniem i finałem, który został w pamięci dłużej niż oklaski. To był wieczór o ludziach, którzy tworzą kulturę cierpliwie, krok po kroku, i dzięki temu nadają miastu trwały rytm. Właśnie z takich wieczorów składa się jego artystyczna biografia.
na podstawie: UM Stalowa Wola.
Ostatnie Artykuły

Eurydyki znów zatańczyły w Stalowej Woli podczas gali Gałązki Sosny

717 kontroli w powiecie stalowowolskim - jeden rowerzysta wpadł po alkoholu

DKK dla Dorosłych sięga po książkę, która długo zostaje pod skórą

Pili alkohol w aucie, a za kierownicą siedział 61-latek z ponad 3 promilami

Młodzi wchodzą w świat biznesu. W Stalowej Woli szykuje się szkolenie

Dzień Ziemi pod lasem. Rodzinne spotkanie na Ciemnym Kącie

Motocykle wojny w muzeum - Tomasz Szczerbicki pokaże je z bliska

Staszic i Medyk z tym samym kierownictwem na kolejne pięć lat

Stalowa Wola daje książkom drugą szansę - bez kar i bez stresu

Polski Związek Łowiecki zacieśnia współpracę z Czechami i Słowacją. Wspólna walka z ASF i nowe działania dla ochrony przyrody

Przez lata bali się kar za książki - teraz biblioteka mówi: możesz mieć czystą kartę!

Renata Przemyk i muzealna noc w Stalowej Woli - finał, który przyciągnie tłumy

Lasowiackie serce wraca na parkiet i znów rozgrzeje Stalową Wolę

