Nawałnica sprawdziła system odwodnienia w Stalowej Woli i pokazała efekt inwestycji

Nawałnica sprawdziła system odwodnienia w Stalowej Woli i pokazała efekt inwestycji

Poniedziałkowy deszcz w Stalowej Woli spadł z siłą, która zaskoczyła nawet służby przyzwyczajone do trudnych akcji. W ciągu dwóch godzin nad miastem przelała się ilość wody odpowiadająca opadom z wielu tygodni, a miejscami nawet miesięcy. To właśnie wtedy wyszło na jaw, jak dużo zmieniły lata prac nad odwodnieniem, zbiornikami retencyjnymi i kanalizacją deszczową.

  • Godzina deszczu, która wystarczyła na kilka miesięcy
  • Strażacy, policja i miejskie służby pod presją ulewy
  • Sieć odwodnienia, która dziś ma większy margines bezpieczeństwa

Godzina deszczu, która wystarczyła na kilka miesięcy

„W przeciągu godziny na powierzchnię Stalowej Woli spadł deszcz, który normalnie spada w przeciągu kilku miesięcy” – mówił podczas konferencji prasowej prezydent Lucjusz Nadbereżny.

Takie słowa najlepiej oddają skalę poniedziałkowej ulewy. Ulice miejscami zamieniły się w korytarze pełne wody, pojawiły się utrudnienia w ruchu, a kolejne zgłoszenia spływały jedno po drugim. To był jeden z najtrudniejszych momentów pogodowych, z jakimi miasto mierzyło się w ostatnich latach.

Prezydent podkreślał również emocje, jakie towarzyszyły mieszkańcom i służbom. Dziękował za spokój, wzajemne zrozumienie i odpowiedzialne zachowanie w czasie nawałnicy. W takich chwilach od razu widać, że sama infrastruktura nie wystarczy, jeśli nie ma ludzi gotowych działać szybko i bez zwłoki.

Strażacy, policja i miejskie służby pod presją ulewy

W akcję na terenie miasta i całego powiatu zaangażowało się ponad 20 zastępów jednostek ratowniczych. Na pierwszej linii byli strażacy z Państwowej Straży Pożarnej i druhowie Ochotniczych Straży Pożarnych, którzy przez wiele godzin odpompowywali wodę i zabezpieczali newralgiczne miejsca.

W działania włączyli się także policjanci, pracownicy miejskich spółek, w tym MZK i EkoSan, oraz osoby odpowiadające za koordynację kryzysową w Urzędzie Miasta. To właśnie ta współpraca przesądziła o tym, że udało się stosunkowo szybko przywrócić przejezdność głównych ciągów komunikacyjnych.

Znaczenie miały też urządzenia i sprzęt zakupiony w ostatnich miesiącach. Dzięki nim możliwe było sprawniejsze reagowanie tam, gdzie woda zbierała się najszybciej. Ulewa nie zniknęła bez śladu, ale jej skutki ograniczono do poziomu, który jeszcze kilka lat temu byłby znacznie bardziej dotkliwy.

Sieć odwodnienia, która dziś ma większy margines bezpieczeństwa

Poniedziałkowe opady stały się testem dla systemu, nad którym Stalowa Wola pracuje od lat. I właśnie ten test pokazał, jak bardzo zmieniło się miasto. Jeszcze niedawno większy deszcz wystarczał, by kłopoty pojawiały się przy wiadukcie na Okulickiego, na odcinkach Komisji Edukacji Narodowej czy w rejonie Niezłomnych. Dziś te miejsca radzą sobie znacznie lepiej.

Najważniejsze zadania, które ostatnio prowadzone są w mieście, obejmują między innymi:

  • budowę nowego kolektora deszczowego przy ul. Niezłomnych, wartego blisko 4 mln zł,
  • modernizację kanalizacji deszczowej przy ul. Okulickiego,
  • przebudowę odwodnienia przy ul. Wojska Polskiego,
  • prace przy ul. Obrońców Westerplatte,
  • zbiornik retencyjny „Kacze Doły”,
  • zbiornik na terenie strefy przemysłowej wraz z rozbudowaną siecią wodno kanalizacyjną.

Nowy kolektor przy Niezłomnych ma ponad pół kilometra długości i przejmie znaczną część wód opadowych spływających z północnej części miasta. Woda ma trafiać inną trasą, a najbardziej wrażliwe elementy systemu zostaną odciążone. To ważne nie tylko podczas gwałtownych opadów, ale też po nich, gdy liczy się czas potrzebny na uspokojenie sytuacji.

Miasto od dawna stawia nie tylko na beton i rury, lecz także na zieleń oraz małą retencję. Posadzono tysiące drzew i dziesiątki tysięcy krzewów, które pomagają zatrzymywać wodę w gruncie. Każdy nowy projekt jest też planowany z myślą o większej retencji, często wykraczającej poza standardy zapisane w przepisach budowlanych. To połączenie techniki i zieleni daje dziś Stalowej Woli większą odporność na ulewy, choć całkowicie nie usuwa ryzyka przy deszczu o takiej skali.

Miasto nie zamierza zwalniać. Trwa budowa kolejnych kolektorów, przygotowywane są następne inwestycje retencyjne, a spółki miejskie – na czele z Miejskim Zakładem Komunalnym – porządkują kanalizację deszczową po ostatniej nawałnicy. Prognozy pogody nie dają wielkiego oddechu, więc ten kierunek działań pozostaje dla miasta najrozsądniejszą odpowiedzią na coraz gwałtowniejsze opady.

na podstawie: Urząd Miasta.